transport warszawa - Venom Hyperdrive - Meble do kuchni - wycieczki turystyczne - praca Słupsk

Ludzki umysł
This is the place to enter a short introduction and maybe encourage people to read more about the author of the blog ?

Podświadoma chęć odegrania się

Spekulacje te znajdują potwierdzenie w wynikach badania przeprowadzonego przez Ellen Berscheid i jej współpracowników (Berscheid, Boye, Walster, 1968). Studenci dobrowolnie brali udział w eksperymencie, w którym każdy z nich aplikował (rzekomo) bolesne impulsy elektryczne innemu studentowi. Oczywiste jest, że studenci ci poniżali swoją ofiarę aplikowaniem jej prądu. Jednakże połowie studentów powiedziano, że nastąpi zmiana — ten, któremu aplikowali impulsy elektryczne, bę dzie miał później możliwość odwzajemnić się tym samym. Ci, którzy byli przekonani, że ich ofiara będzie się mogła później odegrać, nie poniżali dzieci — jest celem wojskowej przemocy, żołnierze zaangażowani w takie działania będą mieli skłonności do poniżania i dehumanizowania swoich ofiar — ao dokonanym czynie — aby zredukować swój dysonans. W- Mówiąc krótko, ponieważ ofiara mogła wyrównać rachunki, dlatego dysonans był bardzo mały i dlatego krzywdziciele nie mieli potrzeby po niżenia swojej ofiary, aby przekonać siebie, że ona na to zasłużyła. Wyniki eksperymentów laboratoryjnych pozwalają wierzyć w nasze spekulacje odnoszące się do zachowania malarza domów; sugerują one, ze w czasie wojny żołnierze mają większą potrzebę poniżania cywilnych <

Spekulacje

Jest sprawą oczywistą, że spekulacje na temat tego, co mogło być przyczyną takiej postawy owego człowieka, są daleko nierozstrzygające. Chociaż można sobie tłumaczyć, że poniżał on Wietnamczyków po to, aby zredukować swój dysonans, to jednak sytuacja jest bardziej złożo na; na przykład mógł mieć zawsze negatywną i pełną uprzedzeń opinię o Wietnamczykach i dlatego łatwiej mu było zachowywać się brutalnie wobec nich. Chcąc mieć pewność, że uzasadnienie okrucieństwa może pojawić się w takich sytuacjach, psychologowie społeczni powinni od stąpić na chwilę od zamętu prawdziwego świata i weryfikować tę hi potezę w bardziej kontrolowanych warunkach laboratorium ekspe rymentalnego. Jeśli chcemy zbadać zmianę postawy, traktowaną jako wynik sprze cznych elementów poznawczych, to powinniśmy wiedzieć, jaka ona była, zanim jeszcze pojawiło się zachowanie wzbudzające dysonans. Taka sy tuacja była badana we wczesnym eksperymencie przeprowadzonym przez Keitha Davisa i Edwarda E. Jonesa (1960). Każdy uczestnik obser wował młodego mężczyznę, z którym przeprowadzano wywiad, potem na podstawie tej obserwacji sporządzano analizę jego wad. Uczestnikom polecono, aby powiedzieli młodemu mężczyźnie (współpracownikowi), że uznają go za płytkiego, niegodnego zaufania i nudnego człowieka. Zdołali oni — po dokonanej manipulacji eksperymentalnej — przekonać samych siebie, że nie lubią ofiary swojego okrucieństwa. Mówiąc krótko, po wypowiedzeniu opinii, o których wiedzieli, że z pewnością go poniżą, przekonali samych siebie, że na to zasłużył. Powróćmy do naszego przykładu z malarzem domów. Załóżmy na chwilę, że wszyscy ludzie, których on zabił lub okaleczył w Wietnamie, byli w pełni uzbrojonymi żołnierzami wrogiej armii. Czy sądzisz, że do świadczałby wówczas aż takiego dysonansu? Sądzimy, że to nie jest pra wdopodobne. Gdy ktoś walczy z przeciwnikiem na wojnie, to jest to sy tuacja „ty albo ja”; gdyby ów mężczyzna nie zabił swojego przeciwnika, to tamten mógłby zabić jego. Tak więc chociaż okaleczenie lub zabicie drugiej osoby prawdopodobnie nigdy nie jest łatwe, to jednak nie jest wcale tak ciężkim brzemieniem, jeśli ofiara nie jest nie uzbrojonym cy wilem — dzieckiem, kobietą czy starcem.

Toeria Benjamina Franklina

Nie uświadamiając sobie tego, Benjamin Franklin być może był pierwszym teoretykiem dysonansu. Benjamin Franklin był wyraźnie zadowolony z sukcesu swojej manipulacyjnej strategii. Ta anegdota nie powinna jednak nas — sceptycznych naukowców — przekonać do końca. Nie jest całkowicie jasne, czy sukces Franklina był spowodowany tym konkretnym posunięciem czy po prostu jego wdziękiem. Aby się o tym przekonać, musimy zaplanować i przeprowadzić eksperyment, w którym kontroluje się takie cechy jak wdzięk. Interesujące nas badanie zostało przeprowadzone przez Jona Jeckera i Davida Landy’ego (1969), a więc ponad 230 lat po raczej przypadkowym eksperymencie Franklina. W eksperymencie Jeckera i Landy’ego (1969) studenci otrzymali zadanie tworzenia pojęć, co dawało im możliwość wygrania znacznej sumy pieniędzy. Po zakończonym ćwiczeniu eksperymentator zwrócił się do jednej trzeciej uczestników z wyjaśnieniem, że przeznaczył na przepro wadzenie badania swoje własne fundusze, które właśnie się wyczerpały co oznacza, że może być zmuszony do przedwczesnego zakończenia eks perymentu. Spytał: „Czy oddalibyście mi specjalną przysługę i zgodzili się zwrócić wygrane przez was pieniądze?” Tę samą prośbę skierowano do innej grupy uczestników — z tą różnicą, że tym razem uczynił to nie eksperymentator, ale sekretarz wydziału, który zapytał, czy zwróciliby pieniądze, przekazując je na skromny fundusz badań wydziału psycho logii. Pozostałych uczestników nie proszono o zwrot wygranej. Na koniec wszyscy uczestnicy mieli wypełnić kwestionariusz, który dawał im mo żliwość dokonania oceny eksperymentatora. Ci studenci, których udało się nakłonić pochlebstwami do wyświadczenia eksperymentatorowi spe cjalnej przysługi, uznali go za najbardziej atrakcyjnego. Pozostali ocenili go jako dość miłego faceta, ale nie tak wspaniałego, jak wynikało z ocen

Zdrowy rozsądek

Załóżmy, że jesteś gościem na obiedzie w domu kogoś, kogo nie bardzo lubisz. Podaje ci on smażonego konika polnego i mówi, że bardzo chciałby, abyś tego spróbował. Wkładasz go do ust, przeżuwasz i połykasz. A teraz kluczowe pytanie: w której z tych dwóch sytuacji konik polny bardziej będzie ci smakował? Zdrowy rozsądek mógłby podpowiadać, że konik będzie bardziej smakował, gdy jest polecany przez przyjaciela. Zastanów się jednak nad tym przez chwilę. W której sytuacji występuje mniejsze uzasadnienie zewnętrzne? Nie zważając na zdrowy rozsądek, teoria dysonansu formułuje przeciwstawne przewidywania. W pierwszym przypadku, gdy pytasz siebie: „Dlaczego zjadłem tego obrzydliwego owada?”, dysponujesz wystarczającym uzasadnieniem: zjadłeś s,o, ponieważ prosiła cię o to twoja dobra przyjaciółka. W drugim przypadku brakuje ci tego rodzaju uzasadnienia. Dlatego musisz znaleźć ja- kieś swoje własne wyjaśnienie. Musisz przekonać samego siebie, że było to smaczniejsze niż się spodziewałeś, że prawdę powiedziawszy, to było nawet dobre. Chociaż może się wydawać, że to dość dziwaczny przykład redukcji dysonansu, nie jest tak naciągany, jak mógłbyś sądzić. Philip Zimbardo: le-go współpracownicy (1965) rzeczywiście przeprowadzili eksperyment analogiczny do naszego przykładu. W tym eksperymencie proszono rezerwistów o zjedzenie smażonego konika polnego i przedstawiono to afco część badań nad pożywieniem, które daje szansę przeżycia. Nie było moim celem zdobywanie jego przychylności poprzez okazywanie służalczego poważania, ale — po pewnym czasie — posłużyłem się inną metodą. Wiedząc, że ma w swojej bibliotece pewną bardzo rzadką i ciekawą książkę, napisałem do niego list, wyrażając pragnienie przeczytania jej i pytając, czy oddałby mi przysługę i pożyczył ją na kilka dni. Natychmiast przystał mi książkę, a ja zwróciłem ją mniej więcej po tygodniu wraz z listem, w którym wyraziłem z naciskiem swoją wdzięczność. Gdy spotkaliśmy się w Izbie Reprezentantów, rozmawiał ze mną (chociaż nigdy przedtem tego nie robił) i to bardzo grzecznie; od tego czasu zawsze okazywał gotowość do służenia mi przy każdej nadarzającej się okazji; tak zostaliśmy wielkimi przyjaciółmi, a nasza przyjaźń trwała aż do jego śmierci. Jest to jeszcze jeden przykład słuszności starej zasady: „Ten, kto raz wyświadczył ci uprzejmość, będzie bardziej skłonny do oddania ci następnej przysługi niż ten, wobec którego ty sam jesteś zobowiązany”.

Istota myślenia

Tak więc, chociaż lubimy myśleć o nas samych jako o istotach całkowicie racjonalnych, to często zdarza się nam popełniać czyny, których zupełnie nie przemyśleliśmy — mówiąc „tak”, gdy chcieliśmy powiedzieć „nie” itd. Paradoks polega na tym, że wierząc w naszą racjonalność, mądrość i moralność, jesteśmy podatni na wzbudzaną przez dysonans chęć do przekonania o tym samych siebie. To nie są po prostu nagrody lub kary. Jak się okazuje, duże nagrody lub surowe kary są efektywnym sposobem dostarczania zewnętrznego uzasadnienia dla jakiegoś działania. Stosownie do tego, czy chcesz, aby ktoś coś uczynił lub aby powstrzymał się od tego czegoś tylko raz, najlepszą strategią będzie obietnica dużej nagrody lub zagrożenie surową karą. Jeśli jednak chcesz, aby u kogoś wykształciła się głęboko zakorzeniona postawa, to im mniejsza nagroda lub kara, która wzbudza chwilową uległość, tym większa będzie końcowa zmiana postawy, a więc bardziej długotrwały skutek. Duże nagrody i surowe kary stanowią silne uzasadnienia zewnętrzne, dlatego blokują powstanie dysonansu, a zatem nie do- puszczają do zmiany postawy. Zauważmy, że to zjawisko nie ogranicza się tylko do nagród i kar uzasadnienia mogą też występować w bardziej subtelnej formie. Weźmy na przykład przyjaźń. Lubimy naszych przyjaciół, ufamy im, wyświadczamy im przysługi. Załóżmy, że jesteś na oficjalnym obiedzie u przyjaciółki. Przyjaciółka podaje dość dziwnie wyglądającą przekąskę. To niezupełnie kawałek ziemniaka, choć wygląda na usmażone. „Co to jest?” pytasz przezornie. „To jest smażony konik polny; naprawdę chciałabym, abyś tego spróbował” — odpowiada przyjaciółka. To sympatyczna dziewczyna i nie chcesz sprawić jej przykrości w obecności innych gości, dlatego bierzesz jednego owada z talerza, wkładasz do ust, przeżuwasz i połykasz. Jak bardzo — twoim zdaniem — będzie ci smakował ten nowy rarytas?

© 2008 Ludzki umysł is powered by WordPress